Cała Japonia w jednym miejscu!
Najświeższe wiadomości, artykuły i ciekawostki

ISSN 2450-3193

Kultura ,,DOPÓKI ISTNIEJE MIŁOŚĆ" – „RÓŻA WERSALU” NA DESKACH TEATRU TAKARAZUKA

Asumi Rio i Masaki Ryuu jako Andre i Oscar w 2013r. /Flickr: gaku kamitake

26.01.2020 | 15:52
Autor: Justyna Szumiec

Przełomowa manga shōjo i teatr specjalizujący się w ucieczce od rzeczywistości. Kto zainspirował kogo? Jak utrzymują swoją popularność po tylu latach?

Róża rewolucji

Nikt nie spodziewał się, że młoda dziewczyna, która w latach siedemdziesiątych zastukała do drzwi magazynu „Margaret” na zawsze zmieni oblicze mangi. Debiutująca wtedy Ikeda Riyoko zaproponowała swojemu edytorowi nietypową, jak na tamte czasy, historię – romantyczną opowieść o losach francuskiej królowej Marii Antoniny, której biografię czytała w liceum. Pomysł spotkał się z mało przychylnymi opiniami, mimo to pozwolono debiutantce spróbować swoich sił. Dlaczego? Cóż, Ikeda była częścią większego ruchu na początku lat siedemdziesiątych – 24-nen gumi (dosł. Grupa Roku 24 – rysowniczki należące do tej grupy urodziły się w lub blisko roku 1949, według japońskiego kalendarza 24. roku ery Shōwa). Badacze nazywają tak pokolenie kobiet, które zrewolucjonizowały gatunek shōjo (mang dla młodych dziewcząt). Do grupy zaliczały się takie słynne autorki jak Keiko Takemiya (Terra e...) czy Moto Hagio (Thomas no Shinzō, wydane w Polsce „Klan Poe” czy „Było ich jedenaścioro”). Dłuższe i bardziej ambitne historie tworzone przez te prekursorki pozwoliły czytelniczkom obserwować psychologiczny rozwój postaci i jednocześnie podejmowały trudne tematy takie jak polityka czy seksualność. Nieszablonowe scenariusze zaczęły zyskiwać ogromną popularność, a edytorzy magazynów mangowych przekonali się do eksperymentowania z gatunkiem.

„Róża Wersalu” doskonale wpisywała się w trendy lat 70. Choć rewolucyjna i pełna scen akcji, historia Ikedy zaskakująco dobrze łączyła nowatorskie elementy z konwencjonalnością komiksów dla dziewcząt. Początkowe rozdziały mangi były tak naprawdę biografią Marii Antoniny przedstawioną w konwencji shōjo: młoda, naiwna władczyni równie dobrze mogłaby być japońską uczennicą, której los nie szczędził trudności. Historia opisywana w mandze zaczyna się, gdy przyszła królowa opuszcza swoją ukochaną matkę, by poprzez małżeństwo z przyszłym królem Francji zabezpieczyć polityczne sojusze. Pełna optymizmu dziewczyna, którą dane jest poznać czytelnikowi, szybko jednak musi zmierzyć się z nową rzeczywistością. Pojawiają się liczne intrygi na francuskim dworze, zakazany romans Marii z Hrabią Fersenem, a uciskana ludność Paryża zaczyna się buntować przeciwko monarchii. Egzotyczne dla Japończyków tła Wersalu i pełen przepychu styl rokoko widoczny w rysunkach tylko wzmocniły baśniowe elementy tej historii. Młode czytelniczki pragnęły jednak czegoś więcej, a Ikeda doskonale zdawała sobie sprawę, że przy tak ryzykownej historii musi polegać na opiniach fanów. Wkrótce Maria Antonina oddała podium innej, znacznie ciekawszej postaci: Oscar François de Jarjayes, kapitan gwardii królowej, kobiecie wychowanej przez swojego ojca na mężczyznę. Blondynka w mundurze okazała się odpowiedzią na problemy dziewcząt tamtego czasu – kimś, z kim mogły się one utożsamiać.

Przez dziesięciotomową historię Oscar szuka swojego miejsca na świecie jako człowiek i kobieta. Choć zaczyna swoją podróż jako kapitan gwardii, wkrótce sympatyzuje z uczuciami niższych warstw społecznych Francji i miota się pomiędzy obowiązkiem lojalności wobec królowej a własnymi uczuciami. Jest również odpowiedzią na jeden z najważniejszych problemów gatunku shōjo – brak asertywności wśród głównych bohaterek. W latach 70. w historiach nadal królował scenariusz Kopciuszka: młode dziewczęta o niskiej samoocenie odnajdywały szczęście i sens życia dzięki chłopcu, który kochał je mimo ich wad. Bierność i pasywność uznawane były za najważniejsze cnoty, a każda bohaterka musiała poświęcić inne ambicje i polegać na miłości, by osiągnąć szczęście. Badaczka mang dla dziewcząt Yukari Fujimoto nazwała ten proces „pułapką miłości". Oscar i Ikedzie udało się tej pułapki uniknąć dzięki zamianie ról i steretypów płci. Choć biologicznie Oscar jest kobietą, ubiera się i zachowuje jak mężczyzna, emanując charyzmą i pewnością siebie. Jednocześnie zachowuje pewne cechy kobiece: długie blond włosy, empatię dla innych postaci. Niezwykle trudno jest zatem zakwalifikować ją jako typowo męską albo kobiecą postać. Dzięki temu w „Róży Wersalu" kapitan gwardii udaje się odnaleźć miłość i jednocześnie zachować swoją osobowość i asertywność. Pozostaje ona jednak przez to niezwykle skomplikowaną i trudną do zaadaptowania postacią.

Choć manga śledzi losy królowej Marii Antoniny oraz jej słynnego, pełnego przepychu francuskiego dworu, jednocześnie nie unika poważnych tematów. Bardzo szybo na kadrach komiksu pojawiają się komplikacje polityczne, powszechna bieda dzielnic Paryża, zdobycie Bastylii i Rewolucja Francuska, a wśród tego kreślone są wielowymiarowe portrety psychologiczne postaci – nie są to tematy, które poruszano w mangach, a zwłaszcza tych dla młodych dziewcząt. Ikeda jednak tak zręcznie wplotła je w dramatyczne losy bohaterów, że cały Kraj Kwitnącej Wiśni oszalał na punkcie „Róży Wersalu” i z zapartym tchem czytał losy ukochanych bohaterów. Manga była natychmiastowym hitem w 1972 roku i zapoczątkowała tzw. „Beru-boom" – szał wśród Japończyków na wszystko, co francuskie, i idealizację Zachodu jako miejsca jak z bajki.

Pocztówka z Oscar

Pocztówka z Oscar; źródło: Flickr (autor: asacoms)

Spotkanie dwóch światów

O teatrze Takarazuka pisaliśmy już na łamach dziennika „Japonia-Online”. Spośród innych grup teatralnych wyróżnia go złożona całkowicie z kobiet obsada. Na początku był to niewielki damski chór zainspirowany rosnącą popularnością grup kobiecych w Japonii. Powstał, by przyciągnąć uwagę podróżujących z Osaki do małego miasteczka w górach, od którego teatr wziął swoją nazwę. Mało kto spodziewał się natychmiastowego sukcesu. Takarazuka stała się jednak fenomenem i już jako pełnoprawny teatr podbiła serca Japończyków. Wkrótce aktorek było tyle, że podzielono je na pięć grup: Kwiatu (Hanagumi), Księżyca (Tsukigumi), Śniegu (Yukigumi), Gwiazdy (Hoshigumi) i Kosmosu (Soragumi). Takarazinki – (po angielsku Takarasiennes, słowo stworzone od Parisienne – Paryżanka) jak o nich mówią fani i badacze – podzieliły się na dwie grupy: musume-yaku grające role kobiece oraz otoko-yaku, którym powierzono odgrywanie na scenie ideału mężczyzny. Inspirowane Zachodem rewie, pełne przepychu kostiumy czy wystrój sceny i szokujący Japończyków kankan – to wszystko sprawiło, że grupa stała się sławna w całej Japonii. Unoszona na fali sukcesu Takarazuka zaczęła mieć problemy z przyciąganiem widzów dopiero w latach siedemdziesiątych. Do tego czasu oferta samego teatru poszerzyła się o specjalistyczne czasopisma i gadżety, a liczba występów rosła z każdym rokiem. Rozrzutność nie pomogła jednak rosnącemu brakowi zainteresowania.

Takarazuka i „Róża Wersalu” spotkały się w idealnym momencie. Gdy grupa zaczęła przeżywać kryzys, historia o Wersalu zyskała nagłą popularność. Od pierwszego spojrzenia dało się poznać, że Oscar doskonale wpasowywała się w estetykę teatru. Historia osadzona jest przecież we Francji – kraju, który od samego początku inspirował teatr. To właśnie stamtąd pochodzą najsłynniejsze wczesne sztuki „Paryżanka” (Parizetto) czy „Mój Paryż (Mon Pari). Nie można również zapomnieć o fakcie, że Takarazuka sama w sobie jest uosobieniem fascynacji Japończyków Zachodem i ponad 80% corocznych występów to historie osadzone za granicą albo w fantastycznych krainach. Trudno wyobrazić sobie lepsze miejsce do wystawienia adaptacji mangi, która wzbudziła w mieszkańcach Kraju Kwitnącej Wiśni ogromną nostalgię wobec europejskiej kultury. Ponadto główną rolę w historii de facto pełni kobieta przebrana za mężczyznę – od samego początku rola de Jarjeys powierzana była otoko-yaku i uważana była za najważniejszą w karierze, za swego rodzaju opus magnum każdej aktorki. Charakterystyka samej Oscar również niezwykle zbiega się z ideałem mężczyzny wymyślonym przez teatr, a bazowanym na amerykańskich filmach z lat 40. XX wieku: są to pewni siebie i charyzmatyczni młodzieńcy, których mimo to cechuje nietypowy romantyzm i wrażliwość.

Teatr podjął się pierwszej adaptacji mangi już dwa lata po wydaniu, szybko jednak okazało się, że nie jest to łatwe zadanie. Oryginalna historia zamknęła się w 10 tomach, pomijając dodatkowe rozdziały później opublikowane przez autorkę. Krótko mówiąc, jest to dość długa i skomplikowana historia, którą trudno jest okroić, by wpasowała się w ramy czasowe kilkugodzinnego przedstawienia. Jest to wyzwanie dla każdego twórcy, który chciałby w swojej wersji zachować klimat i najważniejsze fragmenty oryginału. Historia Marii Antoniny przeszła w Takarazuce niezliczoną ilość transformacji i nowych wersji. Na początku, w 1974 roku, zdecydowano się na najprostsze działanie – skrócenie całej opowieści do najważniejszych wątków, skupienie się na dwóch parach: Marii Antoninie i Fersenie oraz Oscar i André. Rezultatem było przedstawienie-przeżycie. Bez znajomości mangi można się było w nim czasem nieco pogubić, lecz muzyka, taniec i atmosfera przenosiły widzów do zupełnie innego świata. Taką wersję grano przez ponad dwa lata, co było ewenementem w historii Takarazuki – nigdy nie było aż tak popularnego przedstawienia, by nie schodziło praktycznie ze sceny. Później zorientowano się, że dwie pary to za dużo i rozdzielono „Różę Wersalu na wersję „Fersena i Marii Antoniny oraz „Oscar. Każda z nich uwypuklała część postaci, skupiając się na jednym aspekcie, a reszcie pozwalając przemykać w cieniach. Można było sobie na to pozwolić również dlatego, że oryginalną historię znali praktycznie wszyscy widzowie. Ten trend kontynuowany jest do tej pory z różnymi skutkami.

W 2009 roku Riyoko Ikeda napisała dla teatru specjalne spin-offy, wersje, w których główną rolę powierzono do tej pory drugoplanowym postaciom: Alainowi, Girodelle’owi, Bernardowi. Za każdym razem była to postać męska, choć trzeba przyznać, że kobiecym postaciom poświęcono wiele uwagi i „Róża Wersalu” prezentuje kilka bardzo ciekawych portretów płci pięknej, jak choćby Rosalie, Jeanne czy samej Marii Antoniny. Niestety próba zainteresowania nowego pokolenia alternatywnymi adaptacjami nie okazała się sukcesem, na jaki liczono, i spin-offy nie wróciły już na scenę.

Słynny występ z "Ai areba koso"; źródło: Youtube/DavidPix92

Pomnik miłości

Teatr zainspirował mangę czy manga zmieniła teatr? Trudno jest wyjaśnić skomplikowane koło inspiracji. Takarazuka od najwcześniejszych lat fascynowała wielkich artystów. Jeden z najważniejszych rysowników mang w historii – Osamu Tezuka – wzorował się na młodych aktorkach z rewii, tworząc Sapphire w mandze Princess Knight – inną, przełomową dla Japonek postać dzielnej księżniczki ubranej po męsku. Riyoko Ikeda otwarcie przyznała, że dzieło Tezuki było dla niej ważną inspiracją w tworzeniu „Róży Wersalu. Ta z kolei przyczyniła się do rozwoju teatru i utworzenia nowej hierarchii wśród aktorek. Obecny system aktorski w Takarazuka został stworzony również dzięki Oscar. Na czele każdej z wcześniej wspomnianych pięciu grup stoi para najpopularniejszych, najzdolniejszych aktorek wybranych do reprezentowania swojej trupy. Bycie Top Star otoko-yaku i musume-yaku to marzenie każdej młodej dziewczyny desperacko próbującej zdać egzaminy do szkoły teatru. To najważniejsze gwiazdy posiadające największe przywileje, ale i też najwięcej obowiązków. Oficjalnie pozycja utworzyła się w latach 70., kiedy stało się jasne, że rola Oscar jest największym wyróżnieniem dla każdej aktorki.

Pewne elementy przedstawienia Takarazuki przeszły już do legendy. Stały się symbolami, rozpoznawanymi przez każdego, kto odwiedza tereny teatru. W ogrodzie otaczającym główny budynek rewii postawiono pomnik Oscar i André w jednej z najbardziej znanych póz z drugiego aktu. Największy hit muzyczny Ai areba koso („Dopóki istnieje miłość) pojawia się na każdej ważniejszej uroczystości Takarazuki, a zanucić go potrafi każdy fan. Zdjęcia aktorek w Yume no basha (Powozu marzeń), którym Oscar i André odjeżdżają w zaświaty wreszcie spełnieni w miłości, stały się częścią historii. I wreszcie, słynny spacer Marii Antoniny po schodach na szubienicę – na tych samych schodach później wykonuje ona z Fersenem idealnie zgrany rytmicznie taniec, który udać się może jedynie po miesiącach prób – wszystkie te elementy pozostały prawie niezmienione od czasu debiutu sztuki na scenie.

Kostiumy Marii Antoniny oraz Fersena wraz z Powozem Marzeń; źródło: Flickr (autor: yukinosakura)

Trudno jest zwięźle opisać znaczenie mangi Róża Wersalu” i jej wpływ na obecne społeczeństwo czy kulturę. Była to niewątpliwie rewolucja dotychczasowego myślenia o tytułach przez kobiety wytwarzanych i czytanych. Do tej pory gatunek shōjo nie cieszył się zbytnim szacunkiem, traktowany jako romanse dla młodych dziewcząt. Riyoko Ikeda dowiodła jednak, że w jej opowieści Japonki odnajdą znacznie, znacznie więcej. Od debiutu tej historii minęło prawie pięćdziesiąt lat. Choć sama „Róża Wersalu” nie jest już tak dobrze znana wśród młodych czytelników, jej wpływ na popkulurę nigdy nie zostanie zapomniany. Takarazuka ostatni raz zagrała historię Oscar w 2015 roku. Nie da się zaprzeczyć, że czar tego przedstawienia utrzymuje się mimo upływu lat. W tym samym czasie zmienia się jednak publiczność – teatr stara się przyciągnąć więcej młodych osób, dawni widzowie się starzeją, część odchodzi, część dopiero zaczyna swoją przygodę z rewią. Obecne czasy to kolejny trudny etap dla Takarazuki, etap zmian, dostosowania się do nowego, odmiennego świata. Przyszłość pokaże, czy transformacja się uda i czy gdzieś w trakcie pojawi się kolejny hit na miarę opowieści z Wersalu.

ŹRÓDŁA

Monika Lecińska, Takarazuka - Niezwykłe oblicze japońskiego teatru muzycznego, Uniwersytet Adama Mickiewicza, Poznań 2007
Armando Rotondi, "Manga Musicals" Comics and Serialized Theatre, "International Journal of Comic Art", Vol. 1-2011
Maria Grajdian, All the World's a Stage: Takarazuka Revue and its theatralisation of culture, "International Journal of Asia Pacific Studies", Vol. 10, 2014
Erica Stevens Abbitt, Androgyny and otherness: Exploring the West through Japanese performative body, "Asian Theatre Journal", Vol. 18, 2001
Karen Nakamura i Hisako Matsuo, Female Masculinity and Fantasy Spaces. Men and Masculinities in Contemporary Japan, London 2003
Yilin Chen - Gender and homosexuality in Takarazuka. Performing Ethos: International Journal of Ethics in Theatre & Performance, Vol.1, 2010
Monika Lecińska-Ruchniewicz, Obecność współczesnego teatru japońskiego w mediach na przykładzie Takrazuka Kagekidan i Gekidan Shinkansen, [w:] Współczesny teatr i film wobec wyzwań nowych mediów, pod red. B. Oleszka i M. Wiśniewskiej, Toruń 2015
Daniela Florentina Mageanu, The aesthetics of Takarazuka: A case study on Erizabeto-ai to shi no rondo, University of Canterbury 2015
Helena Nilsson, Who did you say you were?. A case study of character creation through language usage in Takarazuka plays, Lund University 2016
Taka-wiki
The Japan Times
The Theatre Times
Barnes and Noble
Deborah Shamoon, Revolutionary Romance: The Rose of Versailles and the transformation of shojo manga, [w:] Mechademia vol. 2, pod red. Frenchy'ego Lunninga, University of Minnesota Press 2007

SYLWETKA AUTORA

TAGI:

manga i anime   teatr   kobiety  

NASZE ARTYKUŁY

Serce Kiusiu – Fukuoka

NAJPOPULARNIEJSZE ARTYKUŁY

Kitsune - japońskie lisy

Komu macha maneki-neko?

PARTNERZY

Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy
Partnerzy